Jak szukałem swojej to robiłem sobie wycieczki nawet po prawie 500km, ale takie rzeczy trzeba mieć wliczone. Jeździłem, szukałem i teraz się cieszę moim autkiem.
No i kolego podstawa to nie kupuje się auta za całą kasę, którą na nie masz, bo nigdy w życiu go nie utrzymasz. Ja od razu po zakupie w pierwszym tygodniu wydałem coś ok. 2 tys. na same takie pierdoły jak filtry, płyny, coś tam do zawieszenia itd. itp.
A gdzie tu jeszcze ceny jakichś fajnych dodatków???(np. jakieś malutkie ;) felgi 19"???)