No to ja dodam trochę swoich przygód z ASO co prawda jednak pozytywnych dla.... klienta!!! Otóż w moim poprzednim aucie toyota camry 3.0 V6 zagazowanym zwalił się przepływomierz - klasyczny strzał w kolektor. Walczyłem z miesiąc- auto jeździło ale kulało. W końcu jak mnie wygonił mój brat co wszystko wie i potrafi naprawić- naprawdę!! zaprowadziłem auto do ASO Toyoty w Górach koło Płocka. Oczywiście miło, fajnie proszę zostawić furę, wszystkim się zajmiemy. Powiedziałem tylko, że kable wysokiego, świece i inne tego typu są nowe, wydruk z kompa nie stwierdził żadnych błędów. Przepływomierz skołowałem używany dobry, ciekawa rzecz - z 6 lat temu nigdzie w Polsce nie mogłem kupić używki, sprowadziłem z USA za śmieszne pieniądze (w aso cena 3,7tys.!!!). No ico mechaniory w aso po tygodniu kirownik dzwoni, że pół silnika rozkręcone, części co rusz z magazynu wkładali nowe, skręcali, odpalają a auto nadal pracuje i ciągnie nierówno. Du..a blada samochód nie zrobiny, kilkadziesiąt roboczo-godzin psu w du...pę. Kierownik się zawziął i stwierdził, że to jest dla niego sprawa prestiżowa - co ja sobie nie poradzę...? Ściągnął drugie takie same auto od zaprzyjaźnionego klienta, metodą prób i błedów robili dwa tygodnie i zrobili... Tak naprawdę jak przy odbiorze auta po zapłaceniu rachunku- 3 tysiaki powiedział mi jak dałem mu standardowe 0,7... z czystej życzliwości, że rzeczywiste koszty robocizny i cudów, które musieli odczyniać prz mojej toyocie były kilkakrotnie wyższe.... I ja im wierzę! Pomimo tego, że mam bardzo złe zdanie o usługach aso mój przypadek jest wyjątkiem od regóły!!!! Oby takich więcej, ale my tego nie doświdczymy bo nasze auta się nie psują!!! Pozdrawiam!