Zamieszczone przez bitek-bitek
ergo: nie dyskutuj...???Zamieszczone przez bitek-bitek
Rozumiem że w Twoim rozumieniu to jest m.in. owe pozostałe 5/100 przypadków?Zamieszczone przez bitek-bitek
Hola..!? w jakich kosztach? Wypadek to wypadek - winny nie jest ten co nie zapina pasów - bo nie zwiększa to zagrożenia, a ten co powoduje wypadek przez np. niedostosowanie prędkości i stylu jazdy do warunków drogowych (choćby gdy debil testuje przyczepność kół na oblodzonej drodze będąc rozpędzonym do 120km/h - ostatnio był tak przypadek).Zamieszczone przez bitek-bitek
Równie dobrze można byłoby idąc tym tokiem rozumowania odmówić leczenia potrąconemu przechodniowi - bo miał na sobie wyłącznie odzienie... a gdzie jakieś nakolanniki? Przecież pieszy RÓWNIEŻ jest uczestnikiem RUCHU DROGOWEGO.
Ja sam nie miałem okazji wyfrunąć z auta ani solidnie się zderzyć... zbyt cenię swoje maszyny... chociaż na motorze kraksy mi się zdarzały... Jednak wracając do tematu: Twój przypadek jest kolejnym do puli "za"... ot, tylko tyle.Zamieszczone przez bitek-bitek
Czemu nie porównujmy? Czy jako uczestnik ruchu tak przejęty stanem zdrowia innych kierowców i osób poszkodowanych w zdarzeniach drogowych nie zależy Ci również na zdrowiu motocyklistów? Przynajmniej w kategorii podniesionych kosztów leczenia, bo. np. dojdzie amputacja kończyn lub trepanacja czaszki (ta jest najczęstsza... pomimo stosowania kasków).Zamieszczone przez bitek-bitek
Reasumując - jeżeli argumentem na "za" mają być koszty leczenia to ja proponuję zlikwidować pasy bezpieczeństwa, kaski dla motocyklistów, a w samochodach montować kolce naprzeciw kierowcy i pasażerów. Po co? Wówczas w czasie wypadku nastąpi natychmiastowa eutanazja i zmniejszy to ryzyko ponoszenia kosztów na leczenie.
Pogrzeb ~5.000 PLN... a leczenie? Znacznie więcej... więc?




) | Ex: BMW E32 735i '87
Odpowiedz z cytatem