Witka
Czytam ten temat i postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze.
Zgadzam się z kolegą " sylwekk" ASC można na okres zimy wyłączyć , a włączyć trochę więcej wyobraźni w mózgu. ;) . Podobno każdy tą opcję ma!
Fakt jest taki że BUMY są ciężkie i długie przez to są bardziej przewidywalne na śniegu , do pewnych Szybkości. Po przekroczeni pewnych szybkości to żadne opony , łańcuchy i modlitwy nie pomogą .
A co do wyjeżdżania z zasp , to każdy sposób jest dobry ( nie polecam sposobu kolegi Coboss-a :o ) z ASC czy bez, ja osobiście mam go wyłączonego.
A tak dla przykładu na co dzień jeżdżę scanią z plandeką , fura niby szwedzka ale większego gówna na śnieg to chyba nikt nie wymyślił .I w niej też wyłączam wszystkie wspomagacze , bo na długich podjazdach to ASC po prostu tak cię z powolni że staniesz, a na długich zjazdach to retarder tak cię załatwi że własna naczepa cię wyprzedzi.
A w tedy to już tylko "memory five siara "i za jakiś czas ci pomogą ( ojej ale przecież ja nie jestem kierowcą z górnej półki ;D ;D ;D ja robię tylko 3000 km na tydzień ,więc może się mylę )
No i tak na koniec
Kolego coboss zanim napiszesz takie pierdoły jak "ale gdy ona (elektronika) nie da rady to zostaje tylko pedał " chyba dwóch pedałów do pchania jełopa co próbuje glizdy zagotować pod śniegiem, czasami kolego pomyśl to naprawdę nie boli . Nie którzy naprawdę potrzebują sensownej porady .