Cytat Zamieszczone przez Supermen
Moje kondolencje.

Nie wiem czy to odpowiedni moment ale myślę że każdy powinien sobie zrobić rachunek sumienia jak sami jeździmy. Ja miałem już w sytuacje że gdyby nie moja ostrożność to bym miał kogoś na sumieniu albo bym ładnie wydzwonił. M.in.
1) w Kościerzynie jade główną ulicą, zbliżam sie do przejścia dla pieszych, po prawej ze ścieżki rowerowej prosto pod koła mi stara babcia na rowerze wiechała. Dała krótki gest ręką nawet nie spojrzała czy coś jedzie i na przejście.
Ile razy ludzie przez miasto jadą z dużą prędkością. Nawet jak bym jechał 50 to bym ją śmignoł. Spadła by z roweru głową o asfalt i po kobicie.
2) jechałem z całą rodziną. 1 pokazówka 7emy przed wszystkimi. Jedziemy przez las a że ja jestem emeryt na drodze to sie wlokę tak ok 70 spacerowo. Wystarczyłoby zebym jechał 90-100 i przydzwoniłbym w sarne, bo mi metr przed machą przebiegła. A było to przed ostrym zakrętem w prawo. Mogłoby mnie odbić i na drzewa. Serce mi do gardła podskoczyło.
3) jechałem w zeszłym roku Compactem z Narzeczoną. Droga wąska, kręta. I jeden zakręt był w prawo gdzie cała prawa strona była na wzniesieniu że nie było nic widać. A że jechaliśmy spacerkiem to autko puściłem żeby się toczyło do zakrętu. A tu niespodzianka! Za zakrętem krowa. Jak bym jechał 90 bo tyle można było wejść w ten zakręt to bym sie z nią zderzył.


Proponuje przy okazji poruszenia tego tragicznego tematu zastanowić sie ile razy sie miało fuksa na drodze i zadać sobie pytanie kiedy to szczęście sie skończy.

To prawda, trzeba pomyśleć ile razy miało się "fuksa" ja jeżdżę bardzo dużo i wiele razy miałem zimny pot na czole. A z ostatnich historii to mi dzieciak z drogi podporządkowanej wyjechał skuterem na ruchliwą trasę NR 6 - nie dość że wymusił to jeszcze mu przygasł na środku pasa i się zatrzymał na ułamek sekundy, i chyba szczęście w nieszczęściu że w moim służbowym aucie padł ABS i do tego było ciepło i bez deszczu, hamulec podłoga, i chmura dymu, trafiłbym go ale zdążyłem odbić w prawo, a i nic za mną i z przeciwnej strony nie jechało - mimo że to bardzo ruchliwa trasa ( jechałem nieco ponad 100 na 90 ), zatrzymałem się to mi się nogi jak z waty zrobiły, a on sobie pojechał jakby nigdy nic.