No farta miałem dużego. Poduchy pomogły :) Jedyne obrażenia to przecięta ręka o resztki szyby jak się próbowałem wygramolić przez boczną szybę i kilka siniaków. U mnie było realne +/- 100km/h, bo tyle jechałem i jedyne co wytraciłem z prędkości to jakieś 7-8 metrów przez pobocze, potem przodem w taki ziemny nasyp i dalej już fru w powietrze. A z tym ogrodnikiem, to chyba masz trochę racji, bo auto wylądowało daleko w lesie. Policja nie mogła uwierzyć jak ja tam doleciałem, bo nawet go nie było widać z drogi. Gościu z pomocy drogowej głowił się ze 2 godziny jak by się tu wogóle zabrac do wytargania auta z tych chaszczy :D