Auto już postawione na kołach z nowym bakiem, odpalone, chodzi ładnie i tak jak powinno wreszcie. Zmienione sprężyny na wersję bez nivo i wreszcie dupa nie siedzi, wyciągnąłem elektryczna roletę żeby przymocować jedno z cięgien ale chyba też założę nową zębatkę.
Mam małą zagwozdkę ze wspomaganiem/hamulcami, z jednego z czujników ciśnienia na tym rozgałęźniku cieknie płyn, słychać takie miarowe sykanie, wraz z tym sykaniem rusza się jeden z przewodów, jedyne co mi się nasuwa to to, że sykanie jest spowodowane uchodzącym ciśnieniem z układu przez dziurę w czujniku, a przewód sie rusza bo dostaje nowego ciśnienia. Przy miarowym wciśnięciu hamulca pedał wchodzi do końca, będę musiał też sprawdzić tą gruszkę ciśnieniową... Przy okazji, jak myslicie, jest obojętnym jak podepne wsuwki do tych czujników? Wydaje mi się że tak, bo konektory mają taką samą wielkość...
A z rzeczy przyjemniejszych niż lepienie tego hebla to za chwilę wpadną na nią felgi s37 8j/9.5j :)