Więc po tym drugim 4 godzinnym ładowaniu, próbowałem jeszcze auto odpalić i już z woltomierzem w gnieździe od zapalniczki. Komunikaty z rozładowaną baterią poznikały, przestało z tyłu szumieć, napięcie 11.5v na zapłonie, przestała mrugać czerwona dioda (to chyba od immobilisera) i kilka prób odpalenia dalej z niepowodzeniem. Po wyłączeniu zapłonu, napięcie 11.9v. Następnie w bagażniku dostałem się do aku. i zdjąłem minusową klemę na kilka minut. Założyłem klemę, otwieram drzwi, zaświeciło się oświetlenie wnętrza (myślę sobie w końcu odpali), i kilka prób odpalenia dalej z niepowodzeniem. Tym razem po wyłączeniu zapłonu napięcie zaczęło dziwnie skakać od 11.1v nagle do 11.8v i z powrotem (wcześniej tak nie było). Ponownie ściągłem minusową klemę i tak zostawiam aż do rana (może rano się uda)





Odpowiedz z cytatem