JA I MOJE MAGICZNE 7er ;D
Otóż problemy były tego typu:
1. jakby troszeczkę za duże bujanie auta (nie zwracałem uwagi)
2. wspomaganie (servo) "zawieszało się" i ciężko się kręciło kierą (niezidentyfikowany problem)
3. w łukach, przy małych prędkościach i na nierównej nawierzchni skrzynia potrafiła mi zredukować bieg gdy dodałem gazu po czym zdarzało się, że auto szarpnęło i coś uderzało jakby tylny most! (myślałem, że podpora mostu będzie wytrzaskana)
4. Przy większych prędkościach w zakrętach (ładna, nowa droga) reagowała kontrola trakcji nawet potrafiła zwalniać mi auto! Po takich "wybrykach" 2 razy przytrafiło mi się, że DSC się wyłączało i nie działało aż do zgaszenia silnika! (podejrzenie padało na kończący się czujnik ABS)
Rozwiązanie? Pewnie nikt nie uwierzy ;D
Zawsze mam zboczenie jechać do wymiany opon (tym razem na zimowe) w ciuchach roboczych z latarką. gdy auto jest na podnośniku i chłopaki robią swoje ja przeglądam zawieszenie i sprawdzam czy wszystko jest ok. Tym razem dojrzałem coś z tyłu ale nie byłem pewien czy jest to jakaś guma czy może pęknięta sprężyna.
Dwa dni później wymieniałem tarcze hamulcowe i kazałem mechanikowi sprawdzić co tam siedzi. Okazało się, że (nie wiem jakim cudem) wysunęła się jakaś gruba gumowa podkładka z zestawu "poduszek" amortyzatora od strony prawej! Mechanik rozkręcił, włożył ją na swoje miejsce i tyle.
Wszystkie powyższe dolegliwości znikły jak ręką odjął!!! A nawet wspomaganie znów działa pięknie, jest aktywne jak powinno, znów mogę wyjechać na szybką drogę gdzie jadę powiedzmy 180km/h (kiera sztywna) a za chwilę zjeżdżam na parking gdzie kręcę jednym palcem :)
Jak ktoś jest wstanie to wszystko jakoś sensownie wytłumaczyć to będę wdzięczny ;)




Odpowiedz z cytatem