Do setki idą niemal identycznie, różnice natomiast widać przy wyższych prędkościach, chociażby na autostradzie. Jadąc obok siebie powiedzmy 100km/h i dając do pieca V12 wysunie się lekko do przodu. Oczywiście V max w obydwóch jest 250, więc 4.4 w końcu dogoni V12, ale te kilka Nm robi różnicę i przy nazwijmy to "testach autostradowych" 5.4 będzie lekko uciekało. Ale różnica nie jest wielka. Co do brzmienia, V8 to typowy bulgot, V12 dla mnie jest jak połączenie poduszkowca ze statkiem kosmicznym i tym czyms z serialu "Nieustraszony". I jedno i drugie brzmi genialnie, zalezy co kto lubi. Natomiast chodzi o koszta utrzymania:

- spalanie w mieście to różnica 1,5-3 litrów
- serwis no jest trochę drożej, ale nie ma wielkiej przepaści

W wyborze kierował bym się podejściem do marki. Jeśli po prostu ją lubisz i szukasz auta na codzień to 4.4 jest optymalne. Osiągi rewelacyjne, utrzymanie na przyzwoitym poziomie. Jeśli jesteś fanatykiem i nie liczysz się z kosztami marki, to bierz V12. 12- ta liczba mówi sama za siebie. A że czasem zaboli po kieszeni... Wymiana usczelek pod deklem czy świec to różnica 200-400zł. Jak by nie było w jednym i drugim przypadku tanio nie jest, ale nawet koszt serwisowania V12 jest na akceptowalnym poziomie. Szukając ata dla siebie w grę wchodziło tylko 4.4. Ale że trafilo się piekne 5.4 to sie skusiłem i nie żałuję.