Ja też przekładnię postawiłbym na samym końcu. Przekładnia jest do regeneracji przede wszystkim wtedy, jak w czasie szybkiej jazdy na wprost ruszając kierownicą kilka stopni w prawo czy w lewo masz wrażenie, że kierownica nie jest wtedy połączona wcale z kołami, a auto nie zmienia ani trochę kierunku jazdy. Sprawna, ciasna przekładnia nawet minimalny ruch przenosi na koła.
Już prędzej wymieniłbym amory, niż brał się za przekładnię. A najpierw zrób to, co pisze Cursor.
Gdybyś tak czy inaczej szukał firmy, która regenerację przekładni ogarnia w dobry sposób i z nową listwą ok. 800 zł bierze jak im dostarczysz przekładnię, to dam namiar (robili mi dwa lata temu w E65).