Od czasu, kiedy jadąc na rowerze minął mnie zlot syren, ze 20-30 sztuk, to bardzo przestałem lubić to auto, bo generuje z rur wydechowych trujące śmierdzące opary :O Jak się tym jeździ, to tego nie czuć :P
Ale czy dojedzie, to wiesz, z Fiatami to samo...
Powiem szczerze, miałem wiele motoryzacyjnych marzeń, zawsze chciałem mieć kolekcję BMW większą, ale po przejechaniu się włoszką wszystko jakoś straciło sens. Ale pewnie jeszcze zdam relację, jak na początku lipca trafi nowe wolnossące 510 koni do garażu, czy niemieckie emocje dorównają włoskim :D





Jak pojeździłem w majówkę po okolicy to same uśmiechy na twarzy widziałem i wyciągnięte telefony. A adrenalina chyba taka sama albo i większa niż w Ferrari, bo nigdy nie wiem czy dojadę, czy znowu będzie trzeba ją pchać i naprawiać przy drodze 
Odpowiedz z cytatem

