Hej, znów minęło trochę czasu i czuję się w obowiązku opisać co w międzyczasie zrobiłem. Dla przypomnienia, grzechotanie ujawniało się podczas pracy vanosów, które wymieniłem na nowe, jakiś czas po remoncie silnika. W międzyczasie dźwięk nasilił się i był już bardzo słyszalny, za to doszedł nowy dźwięk, który jakby nakładał się na to stukanie. Za namową kolegi Adama z naszego forum wymieniłem zaworki zwrotne oleju w głowicach. Jeden na 100% był padnięty, przelewał się przez niego olej, reszta niby OK. Wymieniłem na używane, czysto dla testów i wygląda na to, że dźwięk stukania, grzchotania, związany był właśnie z prawidłowym przepływem oleju przez magistralę. Udało się wyeliminować stukanie powiązane z vanosami. Hurra :)
W tej chwili do naprawy został tylko drugi, nakładający się dźwięk, który najprawdopodobniej dobiega z pompy wspomagania lub napinacza. Przyłożyłem dzisiaj kij od miotły (oczywiście bez miotły właściwej na końcu ;) ) do napinacza paska, tego co leci m.in. od alternatora. Grzechotał jak potłuczony, aż auto się rozgrzało, wtedy przestał. W międzyczasie było widać gołym okiem jak się rusza tenże napinacz. Nie jestem pewien czy to normalne, że napinacz skacze mniej więcej o 4 mm wokół osi, ale po coś ma tą sprężynę w środku i może to norma. Doradźcie proszę. Natomiast koło pasowe od pompy wspomagania wydaje się wibrować i stamtąd dochodzą odgłosy grzechotania łożyska nawet po rozgrzaniu, ale z racji położenia nie jestem w stanie od góry wepnąć tam rzeczonego kija od miotły i osłuchać.
Pytania do Was zatem mam dwa:
1. Czy zdarzyło się Wam, że łożysko pompy wspomagania, zintegrowanej z DD (albo coś działo się z rolką pompy) hałasowało?
2. Czy to naturalne, ze napinacz aż tak bardzo popierdziela wokół własnej osi? Jeśli tak, to czy to wynika z tego, ze jest uszkodzony, czy coś innego sieje, a on zbiera te drgania?
Nadmienię, że przy skręcaniu na wąskich łukach, przy małej prędkości, mam wrażenie, ze coś świszczy, ale bardziej przypomina to świst turbiny, której oczywiście nie mam, niż typowe wycie pompy wspomagania.
Pozdrawiam wszystkich :)
EDIT 28.10.2021
Nie chcę trzeciego posta dopisywać, jeden po drugim, więc uzupełniam tutaj. Okazało się, że:
- visko dogorywa - wymienię
- pompa wody (wymieniona rok temu na HEPU) niestety również już grzechocze (podejrzewam, że kilkukrotne pierdolnięcie w visko spowodowało, że łożysko pompy również słychać)
- alternator - regenerowany kilka miesięcy temu - również ma luz na łożysku tylnym, ale nie słychać tego podczas pracy silnika, po prostu przy okazji wyczuliśmy,
Niemniej jednak po odłączeniu wszystkich pasków, czyli odpięciu praktycznie całego osprzętu, wyraźnie słychać, że w silniku coś nadal lekko stuka, i to w dodatku nieregularnie. Odłączyłem wtyczki od selenoidów - nadal stuka. Odłączyłem wtyczki valvetronika - bez zmian. Odłączyłem wszystko co możliwe... stuka. Ale żeby było jeszcze ciekawiej, zdecydowałem się na bardzo poważne i dogłębne czyszczenie środka auta, podczas którego (około 2h) był włączony silnik, aby "dosuszać pranie". I co? Po godzinie pracy silnik kompletnie ucichł, nie było słychać żadnego stukania. Cisza, czyste i równiutkie V8. I tak działał przez kolejną godzinę, zupełnie idealnie. Jakby nigdy nic. Zgasiłem, następnego dnia rano odpalam - znów stuka...
I jak tu nie wpędzić się w pijaństwo?




Odpowiedz z cytatem