zauważyłem już dzisiaj, auto dwa razy mi zgasło przy spokojnej jeździe ok 120 km/h
-------------------------------------------------------------
No to czapa bo nie mogliśmy się podłączyć pod sterownik silnika :/
Wszystko inne działało ale silnik nie. Wcześniej robiłem już 2 razy pełną diagnostykę więc wszystko śmigało. Nie wiem co jest grane :(
---------------------------------------------------------------
Tak więc szybko się skończył czujnik. Dzisiaj jadąc do firmy katastrofa najpierw co 5 km a km przed firmą kompletnie siadł, non stop gasł silnik.
Nawiasem mówiąc dzisiaj coś dojrzałem i się niezwykle mile zaskoczyłem bo portal
RealOEM.com jest po polsku :) od razu pięknie się szuka wszystkiego, bardzo miła niespodzianka :)
a część która padła ma numerek 8
http://www.realoem.com/bmw/showparts...02&hg=13&fg=15
--------------------------------------------------------
Kolejne zaskoczenie Panowie.
Nasze auta są dziwne ale póki co ta dziwna walka wychodzi im na plus :)
Odłączyłem czujnik- teoretycznie auto nie powinno pracować... a jednak!
Odpaliłem (zdziwko) odczekałem parę chwil i nic, cisza, 0 błędów nic. No to sprawdzam, delikatnie obroty do góry i silnik pracuje ładnie.
No to w pedał 4tys obrotów, puszczam gaz i nic, nie zgasł! (wielkie zdziwko)
No to jeszcze raz na maxa silnik warkną na garaż (MEGA :D) puszczam pedał silnik chodzi miodzio :) aż mi się nie chciało wierzyć :) papuchna uśmiechnięta od ucha do ucha.
A że fajki mi się skończyły no to jadę do sklepu. A tu niestety mój humor się skończył.
Co prawda auto nie gaśnie i po wyłączeniu zapłonu ładnie się wyłącza a nie pracuje jak wcześniej jeszcze przez kilka (2-3) sekund ale za to jest jałowe, bez ducha.
Co prawda nie kopci ale nie ma siły, dusi się gaz a on męczy, męczy zanim wejdzie na jakieś obroty, to za chwile przy ujmowaniu gazu pogalopuje gdzie do przodu itd.
Ale najważniejsze, że pracuje nazwijmy to w trybie awaryjnym i takim autem bez problemu dojadę sobie na spokojnie do elektryka gdzie mi zrobią co trzeba i wymienia (muszę zamówić) czujnik ciśnienia na listwie. A bałem się, że dojechałem do firmy i jedyne co to laweta (ok 15km) Po raz kolejny okazało się, że awaria w naszym aucie nie oznacza poddania się na trasie :) tym przede wszystkim różni się BMW od innych że nie zostawia nas na pastwę lawetowych hien :D




Odpowiedz z cytatem