10.000€ w Niemczech, to wystarczy, że sarnę trafiła i była maska, zderzak, błotnik, lampa i lusterko wymieniane. Kolega tak trafił F11 i wycena była pod 11 tysięcy. Nie zmienia to faktu, że coś tam z nią było.
Z tym, że napisał "bezwypadkowe", to w Polsce nagminne i wynika bardziej ze specyfiki polskiego klienta - praktycznie wszyscy oczekują 10-letniego auta bezwypadkowego w stanie salonowym i przebiegiem ok. 170tys.km; oczywiście w cenie promocyjnej "bo ten model można kupić już za 20.000zł". Za słabe kary mamy w tej kwestii, a sprawy w sądzie ciągną się latami. W Niemczech wpisanie "bezwypadek" dla auta po wypadku i kręcenie liczników zakwalifikowane jest pod przestępstwo oszustwa.




Odpowiedz z cytatem