Po bardzo długim czasie, ale w końcu się zebrałem.
W wielkim skrócie. Autko kupiłem w Niemczech, było co prawda "na chodzie", ale przegrzewało się, nagrzewnica była pęknięta i płyn zalał całą kabinę. Odpalało dopiero, gdy silnik złapał trochę temperatury. Blacharka w stanie prawie nienagannym, brak większych oznak korozji. Większość problemów mechanicznych mam już za sobą. Do wymiany jeszcze akumulator ciśnienia hamulców, pojawiły się jakieś małe luzy w zawieszeniu, ale po pracy jaką włożyłem, to już tylko pierdoły. Silnik bez większych zastrzeżeń, jak na swój wiek spisuje się i tak wyśmienicie. Wszystkie prace wykonywałem sam, czasem prosiłem o pomoc tatę lub brata. Trochę poświęconego czasu, studiowania forum oraz metoda prób i błędów dają radę :) Niestety póki co zmuszony jestem używać auto jako "daily", chociaż wolałbym żeby spędziło zimę w garażu. Pomimo mrozów, śniegu (serce się kroi, że ciągle stoi brudny :( ) Rekinek nigdy mnie nie zawiódł, pali od strzała, a komfort jazdy taką "kanapą" niespotykany... Póki co czekam na wiosnę, żeby wysprzątać, umyć, wypolerować i zadbać o auto, tak jak na to zasługuje. Zdjęć niestety mało i słabej jakości, ale obiecuję poprawę!