Ja też bym się nie zdecydował na regenerację. Roboty przy ty sporo, a oszczędność raptem 1000zł przy dobrych wiatrach. Co fabryka, to fabryka - majstry nie wiedzą wszystkiego. Wystarczy, że coś ma być np. wyważone, wymienione razem z czymś, odpowiednio poskładane z użyciem odpowiednich narzędzi-wzorników, czyli przyrządami pilnującymi odpowiednich luzów wraz z tolerancjami... Ja widzę po tym jak w mojej pracy turbo robią, to za chiny ludowe bym nie dał do regeneracji.
Problem w tym, że niewłaściwie zregenerowany element nie okaże swoje słabości od razu, tylko po relatywnie dłuższym czasie - np. po kilkudziesięciu tysiącach km. Regenerujący dobrze o tym wiedzą i dlatego gwarancja jest przeważnie na rok, czyli przekrojowo na jakieś 15-20tys.km.




Odpowiedz z cytatem