To chyba wiele osób nie stać jednak w ogóle na auto w Polsce. Jako student przejeżdżałem paliwa miesięcznie za 400zł (niecały 1000km miesięcznie), do tego ubezpiecznie na tatę 400zł (33zł/msc), przegląd 100zł (8zł/msc), wymiana oleju raz do roku na jakiś tani lotos z filtrem - 120zł (10zł/msc), drobne naprawy 200zł (17zł/msc), opony nalewki - 400zł/2 lata (17zł/msc). Wychodzi, że powinienem zarabiać prawie 5.000zł :).
Trzeba jednak zauważyć, że takie rzeczy, jak opony i tarcze już mam z bani. To samo olej w skrzyni, więc de facto dopiero za 60.000km będę mógł podać realną kwotę, bo pewne koszty jeszcze się amortyzują.
Niemniej jednak masz rację, że koszty mechaników są spore. Do tego dochodzi parę innych elementów. Wg spritmonitor 1km przejechany moim autem, z absolutnie wszystkimi kosztami, a w tym nawet utratą wartości, kosztuje mnie 0,37EUR, czyli jakieś 1,40zł. Przy czym ja mam ubezpieczenie za 1.200EUR, podatek 463EUR rocznie i 2x droższy przegląd (89EUR/2 lata).
Jak to napisał jednak Saillupus, ja bym powiedział, że podobnie drogie są i inne samochody. Mało kto tylko liczy tak dokładnie każdą wydaną złotówkę jak ja. Wcześniej miałem 2 lata Mondeo mk4 2,5T. Mimo, że tam praktycznie nic, poza dwumasą, szpilką wtyczki lampy, urwaną szpilką koła i drążkami się nie zepsuło, to miesięczne koszty eksploatacji wychodziły mi 240zł, przy czym nie wymieniałem tam ani tarcz, ani klocków; jedynie opony. Następny właściciel będzie musiał to wszytko porobić. Paliwa za to swoje ssało, bo nie szło się powstrzymać ;). W BMW statup miałem spory, bo poprzedni ziomek tylko jeździł i nic z autem nie robił.





Odpowiedz z cytatem