Oczywiście da się w końcu wymusić swoje. Tylko jakim kosztem.
W moim przypadku musiałem dymać trzy razy po 300km i zostawić samochod w sumie na dwa tygodnie.
W końcu jak miałem odebrać auto na wyjaz biznesowy do klienta 500km to kierownik serwisu zadzwonił do mnie o 17.00 dzień wcześniej ze samochodu nie bedzie na czas bo część do wymiany ma rysę na obudowie.
Jestem raczej cierpliwy ale sytuacja zaraz potem doprowadzila mnie do wrzenia.
Okresowy przegląd zawieszenia. Mowie, że nic nie hałasuje, ale chcę sprawdzić.
Kolesie po inspekcji mówią mi że do wymiany jest przedni wahacz. Pytam ile. Mówią 1200pln ale muszą wymienić i po drugiej stronie czyli plus 1200pln. Nauczony doświadczeniem pytam ile robocizna. Mówią 700pln. Myślę czy wymieniać. Proszę o kosztorys a tam jeszcze zbieżność za 800zl.
Mysle sobie-jak na brak stukania 3900pln to jakoś drogo.
Pytam co z tym wahaczem nie tak. Nie wiedzą. Ide do dzidka który robił przegląd. Koleś mi mówi że na tulei gumowo olejowej jest nieduże pęknięcie i nie wytrzyma 30tys km, ale sama tuleja kosztuje 260pln i zbieżności nie trzeba ustawić.
Obiecałem sobie że więcej tam nie pojadę.
W innym ASO miałem fazę ze stabilizatorem DDrive.
Cieknie. Do wymiany za 7000pln. Na przegladzie trzydzesci tysięcy później suchy jak pieprz.
Nóż się w kieszeni otwiera.