Cytat Zamieszczone przez radoshb
Dzisiejsze konstrukcje (nawet te z lat 90tych) są juz na tyle precyzyjne, że taka operacja nie ma sensu. Myślę, że przy nawet 20 stopniowym mrozie postój po odpaleniu zimnego silnika dłuższy niz 30 sek. nie ma żadnego uzasadnienia. I tak nie "rozruszasz" innych podzespołów np skrzyni. Ruszając z rozgrzanym silnikiem bedzie Ci sie wydawać, że auto jest gotowe na ekstremalną nawet eksploatację. Nic bardziej mylnego. Ekologicznych powodów nie przytoczę.. :x
Zwyczajnie zimny silnik (auto) należy łagodniej traktować i tyle. ;)
Chlopaki blagam... czytajcie uważniej. To że nie rozgrzewa się na postoju każdy przedszkolak wie!! Na forum juz było napisane, że to zarzynanie silnika.

Pytam o to, czy lepiej jest rozgrzać go w miare szybko BEZ KATOWANIA, czy lepiej by działo się to (podczas jazdy) jak najwolniej. Każd erozwiązanie chyba ma swoje wady, bo albo silnik dłużej się męczy, albo bardziej nadwyręża... więc jak wy robicie??

Jak najdelikatniej i jak najwolniej, czy "z werwą" (BEZ KATOWANIA)

??