Pomocy! Glupia historia. Parę dni temu wróciłem z irlandi. Od kilku dni chciałem pośmigać bunią niestety, sniegi i drogowcy uniemożliwiali mi podróze. Autko stało cały czas u brachola.Przez te pare dni, dzień w dzień paliło za 1 dotknieciem. W koncu wczoraj udało mi sie przeparkować autko od braciszka do domku (jakies 20km) jechałem powolutko jakies 30km/h. Dzisiaj wstałem, uhahany odsnieżylem autko wsiadam, przekrecam kluczyk a tam nic :( tzn. Wszystko niby sie za łancza, kontrolki ok, radio ok. Tylko rozrusznik nie kreci. Słychać tylko z pod maski taki jak by cyk. Co to moze być? Czy mogł paść jakiś moduł czy tez rozrusznik, a może akumulator? A może istnieje jakaś blokada o której nie wiem? Chłopaki pomozy. Moje autko to e38 z 95r 3,0l pb