@ttrol, ja akurat mam kilka spraw za sobą, większość zakończona dla mnie mocno pozytywnie. Ja bym nie unikał kontaktu, bo i po co. Niektórym ludziom można wyjaśnić pewnie sprawy. W sądzie można spodziewać się różnych wyroków, co nie znaczy że należy zapłacić za wyssane z palca roszczenie. Jak sąd zasądzi zapłatę to w sprawie cywilnej, bo tu raczej o karnej nie ma mowy, więc "nie będzie nic w papierach". Historia ze znajdowaniem świadków, którzy zeznają, że kwota była wyższa niż ta na umowie to raczej mało prawdopodobny scenariusz. Polecam odpisać, że dajesz tysiaka jak Ci auto odstawią (sprawne jeżdżące jak w momencie sprzedaży, to ogrzewanie może nie działać). To jest propozycja rozwiązania sprawy, która IMO dla ewentualnego sądu jest argumentem aby odrzucić pozew.

Puki co dziewczyna kupiła uszkodzone auto za 1000zł. Jak chce teraz udowodnić, że dała za nie np 7 tyś i było sprawne to proszę bardzo, ciekaw jestem jak to zrobi. W konsekwencji będzie miała na karku przestępstwo skarbowe. Zakładając, że jakimś cudem by się jej udało to będzie jeszcze musiała udowodnić Ci, że to Ty ukryłeś wadę itp. Do tego dochodzi koszt rzeczoznawcy, pewnie kilka podejść i ze 2-3 lata bujania. Sądzę, że nierealne.

Jak by się jednak ciskała, to ja bym poszedł z tym na policję i ewentualnie zgłosił próbę wyłudzenia. W końcu chce od Ciebie więcej kasy niż zapłaciła. Nie sądzę, że to zajdzie tak daleko. Po prostu trzeba jej uzmysłowić, że stare bmw 7, które jest obecnie warte czapkę gruszek wymaga kosztownego serwisu, na który ją zwyczajnie nie stać. W m62tu pewnie vanos z robotą to koszt, który będzie w okolicy wartości niektórych egzemplarzy. Jak ktoś kupuje to powinien się z tym liczyć a nie płakać, że go na naprawę nie stać.