Cos w tym w sumie jest. Fakt,kiedys tez były problemy tylko może inne. Siegajac w przeszłość jak dobrze pamietam w 1990 r przywiozłem z Niemiec pierwsze auto Forda Taunusa prod 1981r 1.6 benzyna. Most wył jak wsciekły i po jakims czasie pojawił sie problem z gaznikiem który był nowatorskim rozwiązaniem jak na owe czasy bo był sterowany podcisnieniami. W1992 roku miałem BMW E21 318 z 1980roku Co chwila problem z cewką i platynkami :) Potem kilka W 115 a następnie 2 sztuki W123. Olej brały jak wściekłe i któreś przerobiłem na rozruch na 24V bo normalnie by juz nie odpaliły zimą ,no ale jakie w tych dieslach były wtedy przebiegi to tego nie wiedzą najstarsi górale .Następna była E32 735. Wałek razrządu do wymiany bo krzywka wytarta i stukał,opornica sie spaliła ,visco umarło,czujnik temperatury i jakies tam pierdoły. E38 728 z 1996 roku hmmmm w niej przez rok nic mi sie nie popsuło :) Następna E38 z 1997r ....pompa wspomagania tylko wydawała jakieś dźwięki wiec ja wymieniłem. Poza tym to była naprawdę perełka i taka jest do dziś. Jest na forum i dalej wzbudza zachwyt.
Na dzień dzisiejszy piętą achillesa jest przede wszystkim elektronika w której stosuje się cynę bezołowiową co jest głównym powodem problemów oraz duza moc silników ,użycie słabej jakości materiałów do poniekąd świetnej technologi . Największym mordercą silnika są długie okresy wymiany oleju który tez jest oszukiwany na wszystkie sposoby tylko i wyłącznie dla zysku korzyści finansowych.
Problemy były,są i będą. Większe lub mniejsze. Duzo zależy jak kto dbał,jak serwisował itd itd