Witam,
Ja też jestem rycerzem maltańskim i piję do końca.......mojego lub butelki. Obiema rękami podpisuję się pod tym, że JIM BEAM to napój prima sort. Tego młócę (jako jedyny) nie w postaci mazutu (czyli z colą) tylko czystego. JIM wyrywa z butów, czego np. o Danielsie nie powiem (jakiś taki bimbrowaty posmak ma).
Serdecznie i z całego serca polecam kanadyjskie wynalazki: Canadian Club, 7 Crowns, Wisers. Dużo tego wyżłopałem z racji faktu, że główna siedziba firmy w której pracuję znajduje się w Montrealu. Naprawdę kanadyjskie łychy wymiatają. Pił kto?
RED LABEL się nawet do sprysków nie nadaje bo szkoda szyby. Na podpałkę jak przygasa w kominku jak najbardziej. Bardziej kacogennego g.ówna nie ma, Choć co niektórzy pewnie pamiętają, że w czasach Gierka, Wojtusia J. to był symbol wypasu na maxa tylko dla wybranych, gdzie reszta gawiedzi sadziła z gwinta wodę brzozową pod kioskiem i jeszcze sqrwysyny upominali się o kaucję za butelkę :)))) (sam byłem świadkiem takiej sceny rodzajowej).
Pozdrawiam




Odpowiedz z cytatem