Mój małżonek - zwykły urzędas w pewnym ministerstwie pogadał sobie ze swoim dyrektorem o autkach służbowych - mają na stanie jedną 7kę.
Przyszpanował mój prywatny chłopina, że po pracy, jak żona da sie skusić to wozi go 7ką i to w longu.
I co? Przyszły czasy kryzysu, małżonek frajer przyznał się do prywatnej 7ki i choć awans dostał to podwyżki już nie :hah: :hah: :hah: