Mieszkałem w Holandii i tam jest dopiero pole do popisu dla takich narwańców, trzeba mieć na prawde mocne nerwy jeżdżąc po tamtejszych drogach. Nie raz krew mi taki cyklista zagotował, albo jadą we 4 obok siebie, piszą SMS'y, kręcą fajki itd. Nie ma opcji takiego delikwenta nawet delikatnie opier*olić bo zaraz będzie nagonka całej wsi jaki to zły kierowca na rowerzystę głos podniósł. U nich jazda na rowerze to jak w PL rosół w niedziele, masz się dostosować i tyle.
Więc polecam każdemu chodź raz wycieczkę do NL, po takiej przygodzie żaden cyklista was już nie zdziwi.




Odpowiedz z cytatem