Moje aktualne 735 to moja druga w życiu e38. Wcześniej miałem 740i z 94r. Wziąłem ją od brata który nie przepada za BMW a tego dostał w rozliczeniu. Oboje myśleliśmy że siódemka zaraz się rozpadnie ale dostałem ją na przetestowanie i wszystko działało idealnie. Zrobiłem nią 20tyś w dość krótkim czasie (dziennie ok 150km - taka praca) i nic. Zero usterek, czegokolwiek co wskazywałoby na to że samochód jest wyeksploatowany. Problemem był tylko dach. Poprzedni właśiciel twierdził że jest po gradobiciu co potwierdzały zdjęcia a oględziny u mechaników faktycznie potwierdzały że poza dachem nie było więcej ingerencji więc dachowanie odpadało. Autkiem jeździło się tak dobrze że je odkupiłem. Przez dwa lata nie było problemów, żadnych usterek ale zaznaczam że stała cały czas w garażu. Wszystko do momentu. Nagle zaczęły głupieć obroty, samochodem trzęsło, wbijał sie tryb awaryjny skrzyni a do tego czasem potrafił zgasnąć nawet podczas jazdy. Błędy pokazywały czujnik położenia wałka (wymieniony na oryginał - nie pomogło) następnie przepływomierz (wymiana też nie pomogła). W Raszynie u Adama po sprawdzeniu stwierdzili że winny jest rozrząd. Z racji vanosów i kosztów (nieuniknionych) pojechałem na diagnostykę do ASO i wyszło to samo więc postanowiłem to zrobić. Całość jak doskonale wiecie wyniosła mnie ponad 7tyś ALE K....A NIEPOMOGŁO. No ale nic w końcu kiedyś i tak trzebe było by je wymienić. Miałem nerwy ale teraz coś się zmieniło. Skrzynia gdy była położona w pozycji R i D to trzęsło a jak na P i N było stabilnie. Do tego nie trzymała obrotów. Do naprawy trafiła więc skrzynia (kolejne tysiaczki) I TEŻ NIE POMOGŁO!!! Miałem serdecznie dość aż w końcu sprawdziłem coś (głupi ja) co powinienem sprawdzić na początku czyli komputer i okazało się że do puszki dostaje się wilgoć. Wystarczyło że kilka dni podczas deszczu nie schowałem go do garażu bo miałem tam inne auto. Od tamtej pory mechanicznie działa wszystko pieknie ale.... zaczęły się lawinowe usterki na bieżąco mnie rujnujące. A to ABS, a to moduł komfortu a to sondy w dodatku w międzyczasie eksploatacja czyli zawieszenie (ale to normalne) i gdy już to wszystko zrobiłem jacyś debile nocą postanowili wyładować agresję na samochodach zaparkowanych na parkingu. Oberwało się między innymi dość mocno mojemu BMW który ostro poobrywał po dachu (poskakali po nim). Wgniecenia odsłoniły szpachle która trzymała się kilka lat (ale był garażowany) a ja akurat miałem mniej gotówki i naprawiłem go u polecanego blacharza z wioski który jak się okazało klepać to może ale traktory. Nie minął rok i popękał cały dach. Do tego rdza wzięła się drzwi. Nie chce kupować ćwiartek i sztukować na siłe. Co mogłem to naprawiłęm. Więcej się nie da. Owszem mógłbym to zrobić. Włożyć te 3-4tysiące i sprzedać za igłe szukając jelenia ale po co? Jest dobry silnik i skrzynia. Teraz szukam auta które będzie miało dobre blachy. Rozumiem jakieś parkingowe pierdoły w końcu to samochody mające +/-15lat ale nie chce widzieć szpachli. Jak ktoś wymienił błotnik i pomalował to OK. Stan techniczny też mnie interesuje. Nie chcę kupić studni bez dna łatanej silikonem ale w razie co mam z czego przełożyć części.
Rozpisałem się ale teraz jest już jasność czego i dlaczego szukam
PS - dlaczego pierwszy jest po zdarzeniu. Po czym poznajecie?





Odpowiedz z cytatem