W moim poprzednim aucie (Mondeo 2.5V6) miałem podobnie spektakularną awarię alternatora. W czasie jazdy miejskiej najpierw dym i smród spod maski, za chwilę choinka na desce i koniec jazdy. Przytomnie natychmiast zgasiłem auto, ale i tak obudowa alternatora zdążyła się nadtopić. Masakra.
Mechanik powiedział, że ma jak najgorsze doświadczenia z regenerowanymi alternatorami i polecił kupic nowy. Ponieważ był dostępny tylko w ASO i ponieważ auto natychmiast sprzedałem, wybrałem tańszą opcję.




Odpowiedz z cytatem