Możecie się śmiać ale kupiłem te zgliszcza - nie dawały mi spokoju. Chodziło głównie o ten oldschoolowo-ambasadorski wygląd na tych felgach. Przejechaliśmy tym około 300km jak na razie. Z rzeczy które się ujawniły jeszcze to wyskakujący od czasu do czasu dynamic drive failure oraz po zatankowaniu na gówno stacji check engine :). Na razie nie ma stresu. Jest kabel, są chęci, będziemy doprowadzać to do porządku. Muszę przyznać, że jechało to ustrojstwo za mną z Radomia, w sensie - widziałem to to w lusterku i powiem Wam, że byłem podjarany jak dziecko. Auto jest eleganckie, ma fajny kolor i dobry felunek, wszystko bardzo fajnie gra ze sobą. Oczywiście całą drogę porównywałem sobie z mijanymi autami utwierdzając się w przekonaniu, że jednak warto było wrócić (śmiejecie się już? :D) No i wygląda jak "auto z ambasady". Na koniec bujnąłem się jeszcze odwieźć kierowcę, tym razem sam jako kierowca - to jest to :D a nie jakiś tam vagen tdi. W aucie cicho, po zakrętach płynie się jak na latającym dywanie. Spalił średnio 16l/100 po krętych dziurawych drogach jadąc z prędkością 50-120. Na dzisiaj dość wrażeń. Muszę nadrobić trochę z robotą bo przez to jeżdżenie trochę zaniedbałem ale wrócę do tematu tak szybko jak to możliwe. Pozdrawiam.




Odpowiedz z cytatem