A ja Wam powiem, że BMW to świetnie opracowane auto. Idealnie wręcz. 4 lata, 100tys.km i sypie się wszystko wg założenia konstruktorów. Tak właśnie miało być!!! BMW nie dba o nas - drugich i kolejnych właścicieli. Nam ma się to sypać ile wlezie, bo zarabiają na częściach/serwisach. Dla BMW najważniejszy jest pierwszy klient - ten, który bierze auto z salonu. On ma być zadowolony i przyjść po kolejny nowy model, a stary zostawić w rozliczeniu. Czasami coś przedwcześnie się sypnie, wymienią to na gwarancji, ale taka jest cena balansowania na granicy, która marce BMW i tak się opłaca.
Ciekawą informację ostatnio słyszałem - Porsche prowadzi statystyki które części najwięcej wytrzymują. Robią to po to, że później idzie proces cost reduction w celu tańszej konstrukcji, która będzie się zużywała równocześnie z innymi podzespołami. To jest właśnie dzisiejsza polityka firm produkcyjnych (każdego typu) - auto ma wytrzymać tylko tyle, ile musi, później ma się nadawać tylko na złom. Skąd się bierze np. trend na auta elektryczne? Stąd, że baterie po 5 latach będą do wymiany, silniki może i szybciej. Koszt, np. 15tys.zł. Nikt tego nie będzie chciał kupować jako auto np. 10-letnie. No i tak właśnie ma być - albo kupujesz nowy, albo bierzesz sobie minę pod zad w postaci używki, a koniec końców i tak pójdziesz do salonu, żeby mieć spokój.
Nie ma więc co mieć pretensji do BMW. Pretensje mogą mieć tylko pierwsi właściciele.
Inna sprawa, że zwróćcie uwagę, że np. dzisiaj BMW 5 kosztuje w salonie relatywnie tyle samo, co 15 lat temu. A dzisiaj ma turbo, piękne wyświetlacze, nowoczesne technologie, dodatkowe elementy wyposażenia itd. Gdzieś te oszczędnościu muszą być. Stąd jakość/trwałość idzie w łeb na rzecz ilości elementów w aucie.




Odpowiedz z cytatem

