Troszkę odświeżę temat
ostatnio wymieniałem tą cholerną żarówkę od ringów i wszystko ok po czym dziś z rańca odpalam auto a tu łup mi w dziób komunikatem o braku płynu.
To ja maska w górę a tam cały zbiornik mokry i płynu nie ma prawie wcale.
Dolałem płynu ale za dużo nie jeździłem, problem w tym że w poniedziałek mam jechać do "Stolycy" a tu taki zonk :(
Czy wam tez leciało z pod korka czy tylko dołem gdzieś z przewodów albo z rurki?
Ni cholery nie widzę co i jak i nie mam jak jechać na kanał a muszę się w poniedziałek wybrać w trasę :)
Pocieszcie mnie bo mam wrażenie że i mnie dopadł syndrom rurki :)




Odpowiedz z cytatem