ASO ma to do siebie że - słono płacimy i słono MUSIMY wymagać. Pomylić się ma prawo każdy, zgadza się, natomiast nie w wypadku ASO, kiedy każdy inny mechanik kasuję za taki przegląd (a wcale gorzej nie prześwietla od nich) 100zł, a oni kasują x10 = 1000zł (jak sam kolega YBSA zaznaczył).

Ta ich pomyłka kosztowała chłopaka takie pieniądze, ale to nic, to kropla w morzu - ten ich błąd kosztował chłopaka zakup "składaka" na który może zbierał całe życie a E60 było jego marzeniem - tylko, wiadomo nie takie.

Jeśli mają prawo się pomylić, to i mają prawo naprawić swój błąd, niech oddadzą chłopakowi jego wydany tysiąc i niech odkupią od niego tego parcha, który był igłą - bo przecież przez ich pozytywną opinię klient kupił to auto.

Ale wszyscy wiemy że to absurd, takie coś nawet sądami nie załatwimy, bo to zwyczajnie ryzyko zakupu auta UŻYWANEGO.