O sprawdzaniu samochodów przez ASO BMW (w tym przypadku w W-wie) był już dość konkretny szum. Jakiś przypadkowy chłopina uparł się na e60 w jakimś fajnym setupie, pojechał przed zakupem właśnie do ASO co by mu przetrzepali furkę. Wyszło wszystko cacy. Po jakimś czasie okazało się że samochód ulepiony z TRZECH elementów i w elektryce drut poganiał trytytkę. ASO rozłożyło ręce że przecież każdy ma prawo się pomylić :D Koleś zostawił im za taką diagnostykę ponad 1kpln. I nie wiem teraz, śmiać się czy płakać...?





Odpowiedz z cytatem