Temat wraca jak bumerang, nabralem sil do walki. Przypominam problemem jest zawilgocona kostka klimatronika, ta najwieksza niebieska. Wybebeszylem dywany przednie bo myslalen ze jest wilgoc, jest suchutko. Pojechalem do kolesia bo ma angola z wyjetym motorem i w poblizu panela od tylu patrzac nie ida zadne weze. Kostka jest rozbieralna czyli wysuwana z niebieskiej obudowy. Gdy wisi sobie wypieta jest sucha, jak ja wepne to sie poci. Auto nie przecieka, zadna woda nie plynie po kablach. Inne kostki sa suche, tylko ta jedna. Smiem twierdzic ze zjawiska paranormalne zdarzaja sie i padlem ich ofiara. Dodam ze zadne modla i wizyty w kosciele efektu nie przynosza. Co dwa dni wypinam kosteczke, wkladam do ust i wysysam ta wode-wilgoc i wypluwam, smak taki slodko gorzki, zostaje w ustach przez jakis czas. Pozwala mi to uniknac jakich kolwiek bledow. Jakies nowe pomysly?




Odpowiedz z cytatem