Sprawa jazgotu skrzyni rozwiązana - winowajcą był - o ironio - pasek klinowy alternatora (wersja 120A). Podczas załączania biegu elektrozaworki hydrauliki skrzyni powodowały gwałtowny skok poboru mocy, a to w połączeniu z zmęczonym już paskiem klinowym dawało piekielny krzyk pod maską. Wymiana paska, wyczyszczenie śrub mocujących alternator (po poluzowaniu śrub, alternator zostawał w tym samym miejscu ;) ) i naciągnięciu nowego paska - prawie wszystko wróciło do normy. Pozostał jeszcze sporadyczny problem z nie-wskakiwaniem biegu, ale występuje on może 1 raz na 200 zmian manetki. Ustąpił problem z "gumową skrzynią" - podejrzewam, że braki w odpowiednim zasilaniu powodowały iż zawór odpowiadający za ryglowanie konwertera nie pracował prawidłowo.




Odpowiedz z cytatem
