Łooo... Panowie, nawet nie podejmujcie przy mnie tematu zegarków... Mój śp. ojciec był zegarmistrzem, stąd moje zegarkowe wariactwo ma pewne podłoże. Zgadzam się z Anatolem, Breitling to klasa sama w sobie. Sam miałem Chronomata przez ostatnie 8 lat. Nie jest tak źle, mało kto zna się na zegarkach i mało kto wie, co się ma na nadgarstku....Breitlinga sprzedałem, ale do tej marki z pewnością jeszcze wróce. Teraz noszę Omegę Dynamic z lat 60-tych, a w szufladzie w pudełku mam jeszcze wiele innych "wynalazkow"... To moja druga pasja po motoryzacji... :) A cenom Zenitha się nie dziwcie. To manufaktura, jako jedna z nielicznych, produkująca własne mechanizmy. Miałem kiedyś przez moment na ręku Girarda Perregaux, całego ze złota... Jego wartosc (a bylo to w 2000 roku) wynosiła 250 000 PLN. Szybko oddałem go koledze, który przyniósł mi go do pokazania podczas prezentacji w warszawskim Bristolu. Ale przeżycie było niesamowite, zwłaszcza, jeśli się ktoś tak pasjonuje zegarkami jak ja... :)