No tak, ale nie chodzi też o to, ile kto wysiedzi za kierownicą, tylko co jest słabym punktem.

Ja moge jechać, jechać,....i jechać - bardzo lubie siedzieć za kółkiem, ale jak jestem w trasie i jadę z nocy, jak już zaczyna świtać (nawet jeśli godzinę wcześniej wyjadę, a nie po całej nocy w ruchu), to póki nie zrobi się jasno muszę co chwila przystawać io łapać wiaterek na twarz i dojechać.

A rekordów nie mam wielkich, nie poruszam się po całej Europie.
Mój największy wyczyn to był wyjazd do Bydgoszczy: rano z Krakowa do Bydgoszczy, tam załatwienie spraw, potem powrót spowrotem. 14godz. za kółkiem w trasie (i to niestety w renówce r19), pomiędzy 3godz. dojazdówek po Bydgoszczy i użerania się z ludźmi.
Tak zazwyczaj to robię do 300km, czasami rzadko trasa przekroczy 400,450km. Ale życie nie zmusza do większych poświęceń.