wiec po prawdziwych ogledzinach jest tak, auto umyte na myjni brud nie zszedl, stalo napewno rok, trzeba glebiej szorowac, lewa strona malowana, widac siadajaca szpachle i odcidcie na dachu maska malowana tez, na tylnym blotniku pekniecie szpachli, , nie jest tragicznie ale widac! na pierwszy rzut oka z rdza ok, ale jak zagladniemy na dol to progi do wymiany, mimo ze ich nie widac to mocowania lewarka zgnite, i idzie dalej, nie sciagalem plastikowych listw, ale wtydaje mi sie ze nie bedzie za wesolo, doly drzwi, w bagazniku lezala mokra torba i zastala ja dyfuzja z blacha, 40x70 rdza i to dosc powazna, nie powinno to miec miejsca ale coz, idac dalej, odpala nie ma juz bledu eml ale slychac rozrusznik "tak jakby nie chowal sie", wspomaganie leje i to strasznie krotka jazda a slad do polowy auta, silnik delikatnie wypada z zaplonu raz na jakis czas, oleju na bagnecie ponizej minumum, gumy, weze pod maska sparciale, skrzynia przelacza ladnie ale auto nie jedzie !!!! ciagnie dopiero od 2 tys rusza z miejsca jak 125p, nie zaleznie czy sport czy oszczednie, brak katalizatorow rura, podsufitka sie odkleja, a widac ze chlodnica zaczyna sie rozszczelniac.


na pierwszy rzut oka niby ok i nie duzo pracy ale jak sie przyjzec i zastanowic to jak dla mnie wielki plac zabaw, i uleczy sie jedno wyjdzie drugie, powiedzcie co to moze byc ze ciagnie od 2tys, wina skrzyni czy przeplywka, eml czy cos jeszcze dodam ze kickdown dziala ok