A ja po 2 latach "chodzenia" zmieszkalem z dala od domu (wlasnie w Warszawie) z moja Pania, mieszkalismy tak 4 lata i stalo sie...

Zareczyny byly w restauracji przy bialym winku, skromnie...

Uplynely jeszcze dwa lata i pobralismy sie. Tak po krotkim namysle.

Teraz mijaja kolejne 3 lata i jest coraz lepiej!!
Troche zazdroszcze mlodym parom co po kryjomu obsciskuja sie np. w pizzerii, ale u nas jest rowniez swietnie. Inaczej ale nadal swietnie.
Urodzil nam sie syn Krzysztof i dopiero zycie nabiera i tempa i rumiencow. Zycze wszystkim powodzenia w wyborze partnera zyciowego