Polityk, który zagłosował za podniesieniem podatku lub za wprowadzeniem nowego, za dodaniem obywatelom nowego obowiązku względem urzędnika, za podniesieniem wydatków i zadłużenia sektora publicznego czy za wprowadzeniem kolejnej bariery dla przedsiębiorczości, powinien być w oczach ludzi "spalony" i wykluczony jako osoba lub jako partia (bo w naszym systemie głosuje się na listy, a nie na konkretne osoby).
Wszyscy, którzy mówią, że nie ma na kogo głosować, powinni zacząć wspierać małe, pozaparlamentarne partie polityczne lub zakładać własne. W małych partiach są często ludzie, którzy nigdy nie rządzili, więc nie są "spaleni", a same partie są finansowane wyłącznie z dobrowolnych składek i darowizn, a nie z pieniędzy, które są nam odbierane pod przymusem.
Oczywiście nie twierdzę, że każda mała partia składa się z idealistów posiadających odpowiednią wiedzę ekonomiczną, ale że każda duża partia to banda bezideowych oportunistów, którym zależy tylko na utrzymaniu się przy korycie i zapewnieniu dostępu do koryta swoim kolegom. Dlatego warto głosować, ale tylko na małe partie (najlepiej takie, które opierają swoje programy na ekonomii austriackiej, ponieważ keynesizm już się skompromitował).




Odpowiedz z cytatem