Jeździłem corollą e10 (jeszcze wersja z Japonii) przez około 9 lat. Mogę tylko potwierdzić, iż sprzęt jest niezniszczalny. Przez ten okres, poza wymianą płynów i naprawą rozrusznika oraz jednego łożyska nie działo się nic. Potwierdzę również, że bolączką tej wersj jest ruda (tylne nadkola i progi). Sprzedałem handlarzowi za niezłe pieniądze, który wywiózł ją jeszcze do Afryki lub Afganistanu, Uzbekistanu i jeszcze na tym zarobił :-) A teraz posiadam e12 i też jest super.
Co do wspomnianego filmiku to ciekawe, że przy takim uderzeniu nie poleciały przewody paliwowe, bak i silnik mógł dalej pracować.




Odpowiedz z cytatem