A ile Ty tego "cywilizowanego" świata widziałeś? Bo chyba nie za wiele skoro pleciesz takie dyrdymały. Swoją e38 sprzedałem za dokładnie $10,250. Ogłoszenie było 45 minut i już miałem telefon od kupującego. Oglądałem też kwiatki za $3-4 tyś. W cywilizowanym świecie jak coś jest dobre to kosztuje sporo. Jak coś jest złomem to kosztuje grosze. I nikt sie temu nie dziwi. Tylko Polacy myślą, że są cwańsi od wszystkich i akurat im udało się upolować "perełkę" w perfekcyjnym stanie. A cała zgraja turków i innych podejrzanych typów ma z nas niezłą zabawę, że wcisnęli takiemu Polakowi padło na 4 kołach.
Z mojego podwórka mogę Ci tylko powiedzieć, że jak szukałem e92 to można było trafić na "kwiatki' o 30-40% tańsze od wartości rynkowej. Były to BMW ściągane z innych stanów z aukcji internetowych, które po drodze przechodziły przez 2-3 stany by wyczyścić "niewygodną" historię w Carfaxie. Wolałem nie ryzykować i kupiłem 328i od dilera z czystą i pewną historią. Kupioną jako nową w tym samym miejscu. Zapłaciłem więcej ale wiem czym jeżdżę.
Nie, to Angole i Francuzi wraz z Niemcami nie mogli uwierzyć, że ci Polacy są aż tak głupi by kupować ich zajechane i rozklekotane limuzyny. Nie na darmo mówi się o polskim rynku motoryzacyjnym "złomowisko Europy". Jak myślisz dlaczego Europa zachodnia jest bogata? Dlatego, że tam potrafią liczyć kasę. Nikt nie poda Ci na tacy za pół darmo dobrego samochodu. Auto, które wymaga już sporych inwestycji przekraczających jego wartość rynkową idzie na sprzedaż. I wtedy pojawiają się polscy handlarze... Resztę sobie sam dopowiedz.
To czy kupisz ulepa czy nie lata mi koło dupy. Twoja kasa - Twój problem. Kupisz okazyjną perełkę - gratulacje. Kupisz jeżdżący złom - wyrazy współczucia. Tyle ode mnie.






Odpowiedz z cytatem