No to widze, ze to nie taka prosta sprawa.
Generalnie to auto pracowalo wspaniale, idealne obroty, milutko na obu paliwach. Po dluzszej trasie zaczely wypadac zaplony, no coz, na jakims tam kompie bledow nie bylo, wiec wymienilismy swiece. Wlecialy NGK, takie tez byly wczesniej.
Auto zaczelo chodzic znow ladnie, smigalo jak dzikie. Pewnego normalnego dnia, troszke mocniej posmigalem(pare minut) i juz czulem, ze zaczynaja wypadac zaplony.
Pojechalo do gazownika, tam sprawdzil instalacje, poregulowal, uszczelnil, ale to nic nie zmienilo.
Odpala od razu, wkreca sie normalnie, pracuje na 9-10 cylindrow, czasem wylacza bank po stronie kierowcy. Nie ma znaczenie czy jest zimny czy cieply, czy przejedzie 0 czy 300km. Spalanie nieco wyzsze, wyraznie czuc na postoju trzesie deilkatnie, w czasie jazdy przerywa co martwy suw. Tak rozwazam nieszczelnosci(w czasie pracy na lpg, gorsza niz na benzynie slychac cos jakby dmuchanie w szyjke butelki, na benzynie czuc to ciszej).
Napewno mam martwy katalizator, tak martwy, ze dzwoni - jednak uklad drozny jest(a przynajmniej zostawia wyrazny po sobie slad na posadzce od koncowek)
Nie strzela, normalnie sie wkreca, rozpedza do 200 czy wiecej, ale czuc, ze ciezej.
PS mialem cewki z m5 3,8 podmienilem, ale to nic nie dalo. Palce sa nowe.
A kable WN?