Przypominał mi się przy tej okazji tekst z "Pulp fiction". Tuż po tym, jak pasażerowie zajęliby miejsca w moim aucie wziąłbym telefon do ręki, wystukał numer i powiedział: "Tu pająk. Mam dwie muszki" :D A tak serio to zadziwia mnie skłonność naszego narodu do chłonięcia obcego nazewnictwa... taki carpooling to mój ojciec już w latach 70. szerzył, kiedy się z kumplami na dojazdy do roboty umawiał.