90% książek serwisowych jest drukowane i uwierzytelniane na różne sposoby przez ludzi handlujących autami. W Niemczech, mimo, że to przestępstwo, nagminnie cofa się liczniki, żeby płacić za TUV co dwa lata, a nie co rok, jeśli auto ma ponad 100 tys. km, więc nie radziłbym patrzyć na wyświetlany przebieg, tylko na inne oznaki zużycia: fotel kierowcy, pedały, ogólny stan auta.