posprawdzalem cewki,swiece- wszystko suche jak pieprz.
Wiec odpalilem auto, po krociutkiej chwili silnik zaczal falowac, a raczej rzucac sie jakby chcial wyskoczyc(zreszta jak zwykle rano).
I w tym czasie odpialem przeplywke, silnik jakby sie przydusil na pol sekundy i obroty wkoczyly do normalnego poziomu i wzorowa praca silnika(zero bujania itp) tylko bez przeplywki silnik leniwie wchodzi na obroty. Po podpieciu przeplywki nie mija 5 sekund i silnik znow kuleje.
Jakie wnioski... przeplywka? Czy jednak moze jakas nieszczelnosc w dolocie?