Najgorsze w tych zmianach jest to, że w przypadku istotnych usterek ustawa narzuca termin wykonania naprawy i stację która ma dokonać ponownego przeglądu, bo "zostanie wystawione zaświadczenie o negatywnym wyniku badań technicznych i właściciel zostanie zobowiązany do usunięcia usterek w czasie nie przekraczającym 14 dni. Powtórne badanie musi się odbyć na tej samej stacji diagnostycznej".
Jeśli przegląd skończy mi się podczas urlopu, a następnie dokonam przeglądu w miejscu tego urlopu i coś będzie nie tak, to po naprawie będę musiał jechać ponownie na kontrole do tej samej stacji diagnostycznej. Czy ustawodawca pomyślał o tym, co w sytuacji gdy ta stacja będzie np. na drugim końcu Polski? ;).