Delikatnie odkopuję.
Auta nie było bo gość odwołał aukcje dla mnie. Niestety musiałem czekać na niego 2tyg bo nie chciał łaskawie zawinąć się do Polski albo chociaż pozwolić pokazać auto przez kogoś z domowników. Wczoraj oglądałem - moje refleksje: auto przygotowane do sprzedaży, wychuchane, porobione, ale ok - uznajmy, że to nie wada. Skórę fotela kierowcy powinno się pomalować bo jest ufarbowana od spodni. Co do silnika do którego mam zastrzeżenia - pracował jak diesel trochę, coś klekotało. Przejechaliśmy się wszystko miód. Tylko, że po powrocie, otworzeniu klapy rozszczelnił się kabelek, który zaczął ciec. Do tego wentylator był włączony NA STAŁE. Uświadomiłem to sobie już w drodze powrotnej. Chodził gdy odpaliliśmy zimne auto i po krótkiej przejażdżce, po której nie mógł się zagrzać dalej pracował. Wszystkiego dopełnił fakt, że gość nie chciał sprzedać auta normalnie tylko, podpisując umowę z Niemcem, to znaczy tak jakbym to ja był w Niemczech i kupował to auto. Prawdopodobnie nie był zapłacony VAT gdyż jest to już prawie zwyczaj kombinowania handlarzy. Na początku jeszcze chciał wziąć na siebie i sprzedać, ale potem się z tego wycofał twierdząc, że za dużo latania itd. Jak łatwo się domyślić jest to poświadczenie nie prawdy i może się różnie skończyć. Auto byłoby na mojego tatę, który z racji swojej pracy tym bardziej nie może tak zrobić...




Odpowiedz z cytatem