A ja wam powiem, że taka S-ka to w sumie całkiem niezłe auto. Zupełnie inny styl, większy komfort, ale mniej radości z jazdy. Jest w nim rzeczywiście coś z dziadkowozu. Czasem mi to przeszkadzało, a czasem cieszyło. O wyposażeniu nie ma co rozmawiać, bo to jest podobnie jak w E38. Jak poszukasz, to kupisz golasa w welurze... Silnik szału nie robi, ale do sprawnego odpychania się wystarczy. Dla mnie diesel i tak zawsze będzie na przegranej pozycji. I nie ma dla mnie znaczenia, czy to jest BMW, Mercedes, Peugeot czy VW. Wszystko fajnie, póki coś nie padnie. A w takim klekocie byle pierdoła pociąga za sobą o wiele wyższe koszta niż benzyniak. Największym minusem tych aut jest dla mnie wykończenie wnętrza. Miałem krótką przygodę z S600 i niestety, ale jakość użytych materiałów jest sporo niższa niż w starszej konstrukcyjnie E38. Chodzi mi o gorszą skórę (bardziej sztuczna w dotyku), a przede wszystkim o plastiki i wszelkiej maści przełączniki, które po dotknięciu okazują się zwyczajnie tandetne jak na auto tej klasy. Do tego dużo szybciej widać na nich ślady zużycia. Co do rdzy, to wszem i wobec wiadomo, że Merc od lat 90-tych miał z tym o wiele większe problemy niż BMW. Dotyczy to głównie W202, W210, W211, W140 i W220. Statystycznie, rude częściej bierze Merca niż bawarkę. Ale jak z każdym autem, można po kosztach kupić padlinę, albo coś zadbanego. Osobiście nie widziałbym przeciwskazań do zakupu takiej S-ki, o ile po gruntownym sprawdzeniu nie wyszła by jakaś mina. Tyle że biorąc pod uwagę moje uprzedzenia, sam dla siebie szukał bym benzyniaka. Ale to już jest kwestia osobistych preferencji, potrzeb i oczekiwań. Dla mnie klekot to za duże ryzyko drogiej awarii, aczkolwiek te 320 nie są jeszcze tak złe jak 400CDI. Jak auto jest zadbane, nie ma poważnych usterek, rudego itd, no ogólnie trzyma się kupy, to kupuj :)




Odpowiedz z cytatem