Jedzie facet dość szybko samochodem, wypada zza zakrętu a tu policjant z suszarka.
Gość się zatrzymuje, uchyla szybkę i słyszy:
- Dzień dobry Panie Kierowco, aspirant Kowalski , czy zna Pan powód zatrzymania?
- Nie, nie znam
- Przekroczył pan dozwolona prędkość, poproszę dokumenty wozu i prawo jazdy.
- Nie mam. Widzi pan samochód jest kradziony
- Co?
- No, kradziony... Ale niech pan poczeka, w bagażniku jest ciało właściciela, to może ma przy sobie... jakieś papiery
- Co? Jak to ciało?
I pan policjant wyciąga służbową bron
- No ciało. Zastrzeliłem go z tej kradzionej broni, którą mam w schowku
W tym momencie gliniarz nie wytrzymuje:
- Nie ruszać się, ręce tak, żebym je widział, wyłączyć silnik!!!
I przez radio wola o wsparcie.
Po kilku minutach zjawiają sie antyterroryści, helikoptery, czołgi, lodzie motorowe, psy i co tam jeszcze maja. Wyciągają gościa na machę, nogi szeroko, przeszukują kieszenie i ... nagle
ZNAJDUJĄ DOWÓD REJESTRACYJNY POJAZDU. Właścicielem jest ten właśnie gość.
Otwierają schowek, pusty.
Otwierają bagażnik, pusty.
Lekkie zdziwko...
Dowódca mówi do gościa:
- Przepraszam ale kolega mówił przez radio, ze Pan ukradł ten woź, zabił właściciela z kradzionej broni, która jest w schowku. A do tego ciało okrył w bagażniku...
-Taaaa... - mówi gościu - A może jeszcze powiedział, ze prędkość przekroczyłem?